Czytnik e-book to nie tylko nowy sposób czytania. Współczesne czytniki pozwalają zabrać ze sobą pół biblioteki, być na bieżąco z nowościami, pobierać książki w dowolnej chwili. Dają też możliwość słuchania muzyk czy audiobooków .
Zobacz, które pasują do Ciebie!

C-TECH Etui hardcover na tablet Pocketbook 622624/626 białe (PBC-02W) czy Onyx InkBook Obsidian Czarny

Wynik

Brak zwycięzcy
Sprawdź cechy obu produktów i zdecyduj sam
C-TECH Etui hardcover na tablet Pocketbook 622624/626 białe (PBC-02W)
Onyx InkBook Obsidian Czarny
Remis

Cechy

C-TECH
C-TECH Etui hardcover na tablet Pocketbook 622624/626 białe (PBC-02W)
czy
Onyx
Onyx InkBook Obsidian Czarny

Opinie

Brak opinii

C-TECH Etui hardcover na tablet Pocketbook 622624/626 białe (PBC-02W)

100% poleca ten produkt

Onyx InkBook Obsidian Czarny
  1. Ponieważ moim poprzednim czytnikiem był Onyx After Glow, ta recenzja będzie zawierała kilka porównań mojego starego czytnika z nowym. Najbardziej zauważalne różnice - ekran dotykowy w Obsidianie jest dużo lepszy, w końcu się nie męczę z ekranową klawiaturą. Na plus również odrobinę lepszy kontrast i jaśniejsze tło, oraz zdecydowanie nowocześniejszy wygląd. Niestety w pewnych kwestiach mamy krok wstecz. Co mnie najbardziej denerwowało już w pierwszych minutach użytkowania - brak możliwości szybkiego włączenia/wyłączenia podświetlenia ekranu (w Onyxie wystarczyło troszeczkę dłużej przytrzymać przycisk "wstecz", a tu trzeba kilku kliknięć) oraz nierównomierność tegoż podświetlenia w okolicach montażu diod. Minimalne ustawienie światełka mogłoby być troszkę mniej intensywne - lepiej czytałoby się po ciemku. Pierwsze egzemplarze miały problem przy minimalnej wartości oświetlenia - diody wyraźnie migotały, a producent chyba rozwiązał sprawę poprzez podniesienie minimalnej jasności. Przez to trzeba przy nocnym czytaniu włączyć jakiekolwiek światło w pokoju, aby nie było aż tak dużego kontrastu między jasnym ekranem a otoczeniem. To jest w sumie sprawa osobistej wrażliwości na światło - każdy lubi inaczej. W czytniku jest zainstalowanych za dużo niepotrzebnych fontów, przez co znalezienie sensownego zajmuje dłuższą chwilkę. Ale to tylko przy pierwszym kontakcie stanowi problem - potem korzystamy już tylko z upatrzonej, ulubionej czcionki. Ja uwielbiam polskiego Kurier'a, dostosowanego do ekranów e-ink (wgrałem go na czytnik, co jest bajecznie proste). Teraz ponarzekam na domyślny program do czytania książek - FB Reader. Jest pełen irytujących błędów. Tekst na liście zaznaczeń ma poszatkowane myślnikami wyrazy (w miejscach możliwego dzielenia wyrazów). W spisie treści niektóre pozycje też są tak poszatkowane (co dziwne - nie wszystkie). Listy zaznaczeń/adnotacji nie da się przewijać, jeśli ma więcej jak jedną stronę, przez co ta podstawowa i jakże ważna funkcja staje się bezużyteczna! Nie działa nawet wyszukiwanie w tekście książki! Jest to spowodowane prawdopodobnie tym, że mechanizm przeszukiwania dokonuje operacji na tekście poszatkowanym myślnikami w miejscach możliwego dzielenia wyrazów. Do tego wniosku doszedłem po tym, jak po wpisaniu wyrazu z myślnikiem został on znaleziony. Oczywiście w samej książce tekst jest wyświetlany poprawnie. Domyślnie skonfigurowana czcionka nie wyświetla dobrze polskich znaków (mają jakby inny krój czcionki, nie pasujący do reszty). W czytniku sprzedawanym przez polską firmę na polskim rynku takie zaniedbanie zakrawa na kpinę z klienta! W menedżerze plików zaznaczam książkę -> wytnij -> w innym katalogu wklej i efekt jest taki, że w starym katalogu dalej widnieje książka, ale o rozmiarze zero bajtów i nie idzie jej otworzyć, a w katalogu docelowym nie ma przeniesionego pliku. Dopiero po restarcie całego czytnika wszystko wraca do normy - plik pojawia się w nowej lokalizacji. Wbudowane aplikacje do czytania nie współpracują ze słownikiem ColorDict, na szczęście nieoficjalna wersja AlReadera (specjalnie dostosowana do tego modelu, można znaleźć w internecie) działa z ColorDict'em w wersji 3 (4 już nie). Możemy dzięki temu tłumaczyć nieznane nam wyrazy z książki na wiele języków, a także sprawdzać ich znaczenie w encyklopedii, słowniku języka polskiego itp. I to wszystko offline, trzeba tylko na początku poświęcić trochę czasu na znalezienie w internecie baz słownikowych i ich wgranie do czytnika (pamięci to ma on pod dostatkiem). Gdyby nie wspomniany AlReader, nie zostawiłbym na tym czytniku i jego dystrybutorze (ArtaTech) suchej nitki. Ale... AlReader zmienia ten sprzęt w czytnik niemalże idealny. Tam po prostu wszystko działa jak należy, a do tego mamy świetną funkcję w postaci dziewięciu konfigurowalnych stref dotyku i możliwości użycia gestów przeciągania palcem wzdłuż krawędzi ekranu, np. do bezpośredniej zmiany jasności ekranu (włącznie z całkowitym wyłączeniem). BAJKA! Ale podkreślam, że to musi być specjalna wersja AlReadera - oficjalna aplikacja dostępna np. w sklepie Google działa źle na tym czytniku. Podsumowując, gdyby oceniać czytnik w postaci, w jakiej wychodzi od producenta - dno i metr mułu, a to wszystko przez kiepskie oprogramowanie. Bo sprzętowo jest OK. Ale po poświęceniu jednego wieczoru i dograniu AlReadera, ulubionej czcionki, słownika i baz słownikowych - czytnik przebija w mojej ocenie nawet legendarne Kindle. Dlatego mimo wszystko wystawiam wysoką notę. PS. Jeśli ktoś nie korzysta z zaznaczeń, wyszukiwania w tekście i tym podobnych funkcji, a jedynie czyta beletrystykę strona po stronie, to nawet nie zauważy większości wad oprogramowania tego czytnika.

    Opinie napisał(a) Ja dnia

  2. Czytnik ma fatalny ekran dotykowy. Bardzo powoli reaguje, wybiórczo. Już raz go wymieniałem ponieważ podczas podróży leżąć obok komputera uległ uszkodzeniu. Jest bardzo delikatny i to jego olbrzymia wada bo trzeba się obchodzić jak z jajkiem, strach go zabrać w podróż. Przynajmniej ja się boję po tej naprawie. Jedynym plusem tego czytnika to fakt, że współpracuje z legimi i ma w tym elemencie niewielką konkurencję.

    Opinie napisał(a) Thom dnia

  3. Po pół roku standardowego użytkowania ekran się samoistnie popsuł, co według producenta jest uszkodzeniem mechanicznym, którego gwarancja nie obejmuje. Po dokonaniu zakupu można się zatem spodziewać, że całość lub część wydanych na urządzenie pieniędzy pójdzie w błoto.

    Opinie napisał(a) Michał dnia

comments powered by Disqus

Podobne pojedynki